Kiedy przychodzą do mnie po poradę rodzice sześcio- siedmiolatków mówiąc, że ich pociechy nie interesują się czytaniem, zadaję im proste pytanie – a kiedy Państwo ostatnio sięgnęliście po książkę? Powód, dla którego zadaję to pytanie jest prosty – dzieci uczą się przez obserwację. Codziennie czytając książki i prasę, czerpiąc z tego przyjemność i wiedzę, zakrzewiamy w naszych dzieciach mimowolnie przekonanie, że warto po nie sięgać. W domach, w których głównym domownikiem jest stale włączony telewizor, a książki stoją zakurzone na najwyższych półkach, trudno zaszczepić bakcyla bibliofilstwa.
Same plusy
Każdy z nas chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Zależy nam na tym, aby osiągało sukcesy w szkole, a potem znalazło dobrą pracę. Czy regularny kontakt z książką może w tym pomóc? Oczywiście, że tak. O ile oglądanie telewizji działa na nasz umysł jak jedzenie cukierków na zęby – psuje i rozleniwia, o tyle czytanie książek pobudza szare komórki do pracy. Zmusza do tworzenia w głowie obrazów, do krytycznego myślenia, podążania za wątkiem, zastanawiania się nad tym, co się jeszcze wydarzy. Dzieci, które dużo czytają, lepiej pojmują związki przyczynowo - skutkowe, mają sprawniejszą pamięć, koncentrację i są bardziej kreatywne. Kontakt z książką wzbogaca słownictwo, dzięki czemu maluch staje się bardziej komunikatywny. Czytanie dziecku na głos lub wspólne przeglądanie książeczki i opowiadanie co widać na obrazkach, pogłębia więź, otwiera nowe tematy do wspólnych rozmów, powoduje, że lepiej rozumiemy w jaki sposób dziecko postrzega świat i co je obecnie nurtuje. Dlatego nie warto rezygnować ze wspólnego, rodzinnego czytania na głos, nawet wtedy gdy dziecko potrafi już samodzielnie czytać.
Książka, która uczy
Jak zatem zachęcić dziecko do czytania? Przede wszystkim zacząć wspólne czytanie jak najszybciej. Na rynku jest wiele książeczek dla niemowlaków. Najlepsze mają duże obrazki (jeden obrazek na jednej stronie), przedstawiające znane obiekty z otoczenia dziecka i wyraziste kolory, które pobudzają rozwój zmysłu wzroku. Często strony takich książeczek szeleszczą, mają różnorodne faktury i oczywiście nadają się do brania do buzi. Mimo, że od takich książeczek daleko do prawdziwej książki do czytania, dziecko wyrabia w sobie przekonanie, że jest to ciekawy przedmiot.
Kiedy maluch skończy roczek, najwyższy czas wzbogacić domową biblioteczkę w dostępne na rynku książeczki o otaczającym nas świecie. Książki te powinny mieć grube kartki i zaokrąglone brzegi. Przerzucając takie karteczki maluch nabiera ważnych umiejętności manualnych i zwiększa swoją precyzję ruchów. Mimo, że dużo czasu minie zanim maluch nauczy się czytać, ważne jest, aby rysunki miały duże, wyraźne podpisy. Dzięki temu dziecko zaznajamia się z koncepcją słowa pisanego. Na rynku jest wiele książeczek z otwieranymi okienkami i szeleszczącymi wstawkami, które dodatkowo przyciągają uwagę. Jak czytać książkę z maluchem?
Rodzice czasami pytają mnie, czy warto czytać dziecku, skoro ono w tym czasie nie potrafi usiedzieć w spokoju. Oczywiście, że warto. Mimo, że maluch wędruje cały czas po pokoju lub szybko przekłada kartki w czytanej książce, cały czas się uczy, że książka jest źródłem jego ulubionych wierszyków czy ciekawych historii. Często oznacza to, że rodzic musi je mówić z pamięci. Z wiekiem czas koncentracji na książkach się wydłuży, a dziecko zacznie prosić o przeczytanie lub pooglądanie konkretnej pozycji, co wszystkim sprawi wiele radości.
Zanim się to jednak stanie, książeczki powinny być na wyciągnięcie ręki malucha. Zaaranżujcie zatem jego kącik czy pokój tak, aby stały dostępne na najniższych półkach wraz z zabawkami. Dobrze do dziecięcej biblioteczki dołożyć również albumy ze zwierzętami, roślinami czy architekturą. Owszem, częściowo zostaną zapewne podarte, ale za to wasze dziecko dostanie wyraźny sygnał, że książki są dla każdego. Dzień, w którym zobaczycie jak rozkłada się z książeczkami na dywanie i samodzielnie je przegląda, często na głos komentując, będzie nagrodą za cały wysiłek jaki włożyliście w rozwijanie miłości do książek.
Książka, która pomaga
Warto po książkę sięgnąć również wtedy, gdy przed naszym maluchem stoją ważne wyzwania dorastania takie jak pójście do przedszkola, rozstanie z pieluszką czy smoczkiem. Wspólne, wielokrotne oglądanie historyjki o księżniczce, która nauczyła się korzystać z nocnika lub piesku, który uwielbiał myć zęby, może okazać się bardzo motywujące dla dziecka. Również wizyta u fryzjera czy dentysty powinna być poprzedzona wspólnym obejrzeniem książeczki i zabawą. Da to szansę dziecku na oswojenie się z trudną dla niego sytuacją i złagodzi stres.
Biblioteka dla każdego
Wiele osób biblioteki publiczne traktuje jako miejsce, które nie nadaje się dla małych dzieci. Miejska Biblioteka Publiczna we Wrocławiu oraz Dolnośląska Biblioteka Publiczna im. Mikulskiego we Wrocławiu, starają się zmienić to przekonanie. Wiele filii MBP ma specjalne strefy dostosowane do przebywania tam małych dzieci z rodzicami. Przykładami są Biblioteka Safarii będąca częścią fili numer 1 oraz filia nr 22. Obie odznaczone są logiem Miejsc Dzieci jako miejsca przyjazne dzieciom i rodzinie. W Bibliotece Safari znajdziecie wygodny dywan, pufy, zabawki, bogaty wybór książeczek i czasopism dla najmłodszych oraz poradniki dla rodziców. Można tu zaparkować wózek i skorzystać z przewijaka w toalecie. Również oddział dla dzieci i młodzieży Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej przeszedł całkowitą metamorfozę, po to, aby stać się miejscem przyjaznym małym dzieciom. We wszystkich wymienionych bibliotekach regularnie odbywają się spotkania dla maluchów między pierwszym a trzecim rokiem życia i ich opiekunów. Mają na celu zabawę, integrację z rówieśnikami, ale również promowanie kontaktu z książką już od najmłodszych lat.
Twoja karta biblioteczna
Nic tak nie zachęca do czytania książek jak zaszczyt posiadania własnej karty bibliotecznej. Szczególnie, gdy rodzic podkreśli wagę sytuacji, a młody człowiek będzie mógł na swoją kartę wypożyczać książki. Poczuje wtedy, że stał się członkiem grupy ludzi, którzy mają dostęp do nieprzebranego zasobu niezwykłych historii.
Serdecznie zachęcam do wspólnego przeglądania i czytania książek. To wspaniały sposób na spędzanie czasu z dziećmi w wartościowy sposób.
Autor: Adela Jakielaszek, psycholog, specjalista rozwoju małego dziecka, pomysłodawca projektu „Zabawianki”.